niedziela, 29 stycznia 2012

coś nowego, coś starego

Nie byłabym sobą gdybym i ja nie spróbowała. Tym razem padło na sutasz. Powiem szczerze, nie jest to miłość od pierwszego wejrzenia. Przez całe spotkanie marudziłam, że to nie dla mnie i że nie chcę, i że nigdy więcej. Niemniej powstał komplet, bardzo prosty i wyglądający tak
***
DSCF2043
***
już teraz chodzi mi po głowie inna bransoletka i pewnie ją zrobię... :)
A ze staroci odgrzebałam frywolitkę. Skończyłam naszyjnik, który chyba z 2 lata czekał na zapięcie...
***
DSCF2047
***
dokończyłam też serwetę, to znaczy uznałam, że dalej to już mi się nie chce i właściwie większa nie musi być, 35 centymetrów to w zupełności wystarczy :)
***
DSCF1973
***
No i oczywiście węże, które robię już chyba na akord ...
***
DSCF2056
***

5 komentarzy:

  1. Ogromne wow da każdej części postu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Coś pięknego.
    A do tego strasznie pracochłonnego.
    Podziwiam Lacrima

    OdpowiedzUsuń
  3. dziękuję bardzo za miłe komentarze :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)