czwartek, 11 czerwca 2009

urlopowe plątaninki

Zauroczona frywolitką postanowiłam zabrać potrzebny ekwipunek na urlop. Prawie 3 tygodnie i godziny spędzone w samolocie pozwoliły mi pobawić się w węzełki. Ba, nawet w trakcie lotu tłumaczyłam pewnej Chince, co ja takiego robię. Było to całkiem zabawne, bo ona (zresztą podobnie jak większość Chińczyków) nie mówiła po angielsku, poza paroma słowami, ja za to oczywiście ani jednego słowa po chińsku. W każdym razie nasza próba konwersacji i pokaz tego, co robię zakończył się całkiem miło. Ona dostała gwiazdkę zrobioną na szybko w samolocie i przekonała mnie do oddania jej jednego czółenka (ma szczęcie miałam z sobą 3), ja zaś w zamian zostałam poczęstowana kawałkiem świeżego imbiru. Niestety nie udało mi się tego przełknąć w takiej postaci, co wywołało jej śmiech i na szczęście nie poczuła się urażona.
darmowy hosting obrazków

3 komentarze:

Dziękuję za komentarz :)