Dzięki 3 osobom: Alveaenerle, Tobatce i Porannej , od których otrzymałam frywolitkowe cuda postanowiłam sama zgłębić tajniki tej sztuki i oto, bo mi wykluło się na święta a to jeszcze nie jest moje ostatnie słowo w tej dziedzinie ;)
miałam zaszczyt uczestniczyć w konkursie "Kocie marcowanie". Moje kociaki miały zaszczyt zająć II miejsce. Dziękuję bardzo wszystkim, którzy na nie głosowali :) a to pierwowzory w odwróconej roli ;)
dawno mnie nie było, ale to nie oznacza, że się obijała. Kolejna wymiana z Tukarą od której dostałam takie cuda i w zamian za zawieszkę z aniołem nie mieszczącym się w ramach :) Zdjęcie jest autorstwa TuKary. Bardzo mi się podoba przez ten rysunek :)
była też wymianka "Być Kobietą" na forum Craftladies, w wyniku której wzbogaciłam się o przepiękny frywolitkowy komplet od Porannej :)
Nie, żebym narzekała, ale ostatnio robię praktycznie tylko na wymianki. I to właśnie dzięki wymiankom zakochałam się w nowej technice, jaką są frywolitki. A oto moje ostatnie wymianki:
z alveaenerle od której dostałam pięknej urody kolczyki, które wzbudziły ogólny zachwyt
w zamian zaś powstał opiekuńczy anioł dla dopiero co narodzonego maleństwa
z Tobatką, od której dostałam frywolitkowe jajka
i dyndadełko do komórki ją zaś przywitała wiosna w postaci anioła i komplety biżuterii
od samego początku, gdy zaczęłam zajmować się witrażem marzyłam o witrażu zrobionym w ołowiu. I zrobiłam taki to maleństwo "wyleczyło" mnie z pracy w ołowiu chyba do końca życia :)